niedziela, 15 sierpnia 2010

KINO


Moim wielkim- odkryciem jest kino Kultura w Wołominie. Uwielbiam to miejsce i zawdzięczam mu zdecydowanie większą partycypację w kulturze. Co piątek czyta człowiek o filmowych premierach i robi plany co musi obejrzeć natychmiast, co później. Tylko nie zawsze starcza czasu i siły żeby po odstaniu godziny w korku i późnym powrocie do Kobyłki jeszcze raz jechać do Warszawy na wieczorny seans.
W którejś z lokalnych gazetek przeczytałam, że w kinie kultura w Wołominie grają coś czego nie zdążyłam zobaczyć „w mieście”. Pojechałam, znalazłam i od tej pory jestem wielkim fanem tego kina.
Wiem, że nie wszyscy są entuzjastami takich miejsc, ale ja uwielbiam ten klimat późnego PRL-u. Drewniane siedzenia, które głośno skrzypią zanim dobrze się umościsz, czerwone kotary rozsuwane na drucie, brak numeracji miejsc, brak reklam i mdlącego zapachu popcornu. U pani w bufecie można sobie kupić herbatkę albo mieszankę studencką i w spokoju bez dolby surround i 3d obejrzeć nowy film. Nowy nowy, bo rękę właściciele trzymają na pulsie i repertuar jest z gatunku „pierwszej świeżości”. Kino ,niestety dla właściciela ,ale na szczęście dla mnie jest zapełnione tylko połowicznie i można sobie wieczorkiem w ciemnej sali spokojnie , oldskulowo zaliczyć kolejną premierę. Do tego cena ! Bilet kosztuje 10 zł!!!
Mają też repertuar dla dzieci ,ale nie wiem czy dla nich takie kino to frajda. Dzieci lubią ten nowy rytuał-popcorn, cola etc…
Dla mnie jednak zdecydowana bomba!

0 komentarze:

Prześlij komentarz