niedziela, 28 listopada 2010

Po wyborach.


No i po wyborach. Wybór burmistrza był jak wybór między dżumą a cholerą. Z jednej strony nieudolny plastikowy Roguski z nieusuwalnym przyklejonym uśmiechem , z drugiej 2 panów, którym w długim życiu nie chciało się uzupełnić wykształcenia. Mamy XXI wiek i nie ma powodu żeby miastem zarządzał ktoś z wykształceniem jak naczelnik Boczek z „Kariery Nikodema Dyzmy. O Bujalskim, który ma swoje niezaprzeczalne zasługi dla Kobyłki ,chodziły plotki, może złośliwe, że facet nie umie wysłać maila. Niedawno ćwiczyliśmy prezydenta i premiera bez konta w banku, prawa jazdy i komputera. Niektórym się to spodobało, ale zwolennicy opcji całkowitego oderwania od realiów są w mniejszości. O drugim kandydacie wiem tylko tyle, że z powodzeniem prowadzi skład złomu.
Ludzie już od września poszukiwali jakichkolwiek informacji o kandydatach na stanowisko burmistrza – bez skutku.
Dla mnie było jasne ,że wygra Roguski. Po pierwsze taka jest tendencja w całej Polsce żeby burmistrzom dać druga kadencję na dokończenie realizacji obietnic. Po drugie brak jakiejkolwiek realnej alternatywy. Nikt rozsądny i przygotowany do takiej pracy o to stanowisko się nie starał. O programie i pomyśle na Kobyłkę nie wspomnę- takiego nie ma także Roguski.
W okolicy jest tak samo – nikt się o posady burmistrzów i wójtów nie zabija. W Wołominie[pobliskim dwóch głównych kandydatów Mikulski i Rytel to panowie mocno w latach i znani mieszkańcom miasta od lat. Oni już pokazali co potrafią i nie zachwycili. Pozostali kandydaci to też osoby niezbyt wyraziste, żaden na pewno nie jest spełnieniem marzeń wyborcy.
Myślę sobie, że na stanowisko kasjerki w Biedronce jest więcej chętnych niż na fotel pierwszego obywatela miasta Kobyłka.
Tak więc wybór Roguskiego mnie nie zaskoczył bo wyboru nie było.
To co mnie zaskoczyło to wybór radnych.
Zdecydowanie wygrali kandydaci z komitetu Roguskiego. Zupełnie tego nie mogę pojąć!
Mieszkańcy narzekają na forach, ulica szemrze, że Roguski miasto zadłużą ,że obsadza stanowiska znajomymi rodziną , zapożycza się na kiczowate koncerty, ale nie chcą mu patrzeć na ręce.
Kiedy maja szansę kontrolować jego poczynania wybierając czujnych radnych z własnej woli oddają cała władzę w ręce burmistrza i jego kolegów.
Że Roguski niczego dobrego w tej kadencji nie zrobi jest oczywiste- nie ma żadnego nośnego pomysłu i pieniędzy w tej kadencji mieć nie będzie . Ale można by choć trochę ograniczyć hucpę w urzędzie, zdyscyplinować to towarzystwo urzędników robiących bez żenady zakupy w godzinach pracy. Popatrzeć karcącym okiem na zastępcę burmistrza, który daje swojej żonie dotację z naszych pieniędzy na jej prywatne przedszkole , a sam w ciągu tej kadencji zmienił samochód na wypasione Porsche Cayenne i rozbija się nim po dziurawych drogach naszego miasta jak jakiś Urbański czy Wojewódzki. Nie mówił mu nikt ,że trzeba małą łyżeczką konsumować, żeby nie rozsierdzić ludzi?!
Teraz rada będzie jak ten sejm w socjalizmie „ stuk puk laską w podłogę sejm, sejm wyrażą zgodę”. Jednogłośnie…
Ciekawi mnie też skąd tylu nauczycieli chętnych do płatnej pracy „społecznej”. Moim zdaniem nauczyciel w ogóle nie powinni kandydować na radnych. Nie gwarantują niezależności- burmistrz jest przecież ich pracodawcą. Każdy z nauczycieli chce się w radzie miasta zająć problemami młodzieży, pracować dla jej dobra , organizować jej zajęcia pozaszkolne. Prawie się wzruszyłam tą szczerą troską, aż nagle zły chyba podszepnął mi wątpliwość- a w szkole nie mogą?! Muszą w radzie?!
Ja wiem, że nie zawsze było na kogo głosować, niektórzy kandydaci na radnych pisali o sobie „ daj mi swój głos a będę wypełniał myśl Prezesa plus zdjęcie z Kaczyńskim, ale można było wybrać kogokolwiek z jakiejkolwiek innej niż Roguskiego listy, a tak „cała władza w ręce rad”

Wybory


To co działo się w noc ciszy wyborczej zakrawa na komedię. W tak małym mieście ,gdzie jak myślę ,zna się sąsiadów od pokoleń, klejenie plakatów w piątkową noc przypominało zabawę w podchody.
I w zabawie tej nie brali udziału harcerze ,ale dorośli chłopcy w terenowych samochodach. Wygląda na to ,że nie wierzą ,że wiemy na kogo głosować, a to jak zagłosujemy będzie zależało od tego czyj plakat będzie na wierzchu. Podobno nie wolno zaklejać plakatów, ale jest to praktyką nagminną. Naklejanie, zrywanie konkurencji politycznej, dążący do reelekcji burmistrz zaklejał nawet plakaty swoich kandydatów. Odwiedziłam pobliski Wołomin gdzie makulatury na wybory wyprodukowano o tony więcej. Tam słupy ogłoszeniowe przypominają pana Zagłobę, takie mają „brzuchy”. Zły przykład idzie stamtąd ? Naprawdę w takim mieście jak Kobyłka nie może odbywać się to inaczej? Wiem jak wygląda burmistrz i czy muszę oglądać jego wizerunek przyklejony do każdego drzewa? Znam kandydatów na radnych, a jeśli nie to poczytam o nich na ulotkach, stronach internetowych, gdziekolwiek. Jeśli burmistrz przekona kogoś swoją czteroletnią pracą to i tak dostanie głos.