Są dwa ważne. W Wołominie w czwartki i soboty i w Radzyminie w soboty i środy.Po przeprowadzce strasznie trudno było mi bez bazaru na Banacha. Bez bazaru nie ma dla mnie życia więc zaraz po transferze zasięgnęłam wiedzy i udałam się na rekonesans.
Bazar w Wołominie lepiej odwiedzać w sobotę. Jest wtedy zdecydowanie więcej sprzedających.
Można tam kupić prawie to wszystko co na każdym bazarze. Jednak jest kilka miejsc szczególnie wartych wspomnienia. Większość handlujących ma towar standardowy, po taki szkoda jechać na bazar, szczególnie, że ceny nie są zdecydowanie niższe niż w sklepie.
Ale (w chyba drugiej alejce- nie wiem chodzę na pamięć ) zawsze sprzedaje starsza pani. Ma wspaniałe pomidory z własnego ogrodu : malinowe, żółte, wole serca, wspaniałe zioła i cukinie i kabaczki każdego wzrostu i rozmiaru. Zawsze kiedy mogę kupuję u niej włoszczyznę, mniejszą, niewyględną, umorusaną glebą, ale jaką aromatyczną!
W pierwszym szeregu budek z mięsem odkryłam ku zadowoleniu rodziny i gości budkę, w której bywa baranina. Można też ją zamówić telefonicznie i już nie trzeba jeździć na plac Szembeka.

Kwiaty to następna rzecz, którą warto kupować na bazarze. Świeże i w zdecydowanie hurtowych cenach. Również rośliny do ogrodów i na balkon. Przyjeżdżają producenci i wybór i ceny bez porównania z tymi w centrach ogrodniczych. Starsze panie wiosną sprzedają za bezcen wielkie karpy dalii i irysów. Większość ogrodników handluje krzewami róż i drzewek za ogrodzeniem bazaru.
Jest zawsze pan z różnymi ziarnami, kaszami etc. Niestety nie słyszał o pszenicy na kutię. Na szczęście jest już w supermarketach.
Czosnek i wszelakie przyprawy w pełnym wyborze. Chociaż kiedyś nauczyłam się czegoś nowego, poprosiłam pana sprzedającego przyprawy o 3 opakowania białej i 2 czarnej gorczycy. Pan dał mi białą, a czarną , powiedział, sprzedaje tylko w zimie!... Ostatnio n.p. taki rzadki rarytas:

W pierwszej alejce, tuż przy budkach z mięsem stoi też pan handlujący pysznym chlebem z pełnego ziarna. Chleb jest świetny , wytrzymuje cały tydzień . Dostępny jest w bochenkach różnego wzrostu. Można kupić sobie wielki z blachy, albo mały - jak człowiek wstrzemięźliwy w pożarciu! Jest stosunkowo drogi, ale jaki ma być dobry chleb- tani? Poza tym nie samym chlebem….
No i nabiał. Sery , jajka od kury grzebiącej, śmietana i mleko.
Bazar w Radzyminie jest większy, bardziej malowniczy. Warto tam zabrać dzieci- to jak wycieczka na wieś. Kury, gęsi, króliki maści przeróżnej. Uprzęże dla koni, wiadra ocynkowane, baloniki na druciku- kolorowe jarmarki normalnie !.
Z nabiałem jest tam cała długaśna aleja.

e pusty. Przed 22-ą można było sobie spokojnie pożabkować. W Warszawie w tych godzinach jest masakra- pełno ludzi. Tani był. Bez zjeżdżalni, fal i jaccuzi. Był , ale go zamknęli. Obiecali, że otworzą nowy. Zobaczymy. Swoją drogą ciekawa inicjatywa z tym zamknięciem, zamknęli stary zanim otworzyli nowy przy aplauzie radnych, szczególnie jednej, lekarki, która to nie umie pływać, za to ma liczne dowody na szkodliwość pływania w basenie. Całą rodziną korzystaliśmy z tego przybytku i nic a nic nam się nie stało.